mdkslupsk.pl

  • 006_Slajd.jpg
  • 009_Slajd.jpg
  • 047_Slajd.jpg
  • 002_Slajd.jpg
  • 032_Slajd.jpg
  • 021_Slajd.jpg
  • 034_Slajd.jpg
  • 054_Slajd.jpg
  • 013_Slajd.jpg
  • 010_Slajd.jpg
  • 018_Slajd.jpg
  • 008_Slajd.jpg
  • 016_Slajd.jpg
  • 025_Slajd.jpg
  • 028_Slajd.jpg
  • 048_Slajd.jpg
  • 014_Slajd.jpg
  • 049_Slajd.jpg
  • 011_Slajd.jpg
  • 001_Slajd.jpg
  • 017_Slajd.jpg
  • 024_Slajd.jpg
  • 051_Slajd.jpg
  • 052_Slajd.jpg
  • 039_Slajd.jpg
  • 026_Slajd.jpg
  • 019_Slajd.jpg
  • 057_Slajd.jpg
  • 030_Slajd.jpg
  • 042_Slajd.jpg
  • 044_Slajd.jpg
  • 036_Slajd.jpg
  • 005_Slajd.jpg
  • 041_Slajd.jpg
  • 053_Slajd.jpg
  • 007_Slajd.jpg
  • 023_Slajd.jpg
  • 012_Slajd.jpg
  • 040_Slajd.jpg
  • 058_Slajd.jpg
  • 035_Slajd.jpg
  • 027_Slajd.jpg
  • 043_Slajd.jpg
  • 015_Slajd.jpg
  • 055_Slajd.jpg
  • 056_Slajd.jpg
  • 031_Slajd.jpg
  • 022_Slajd.jpg
  • 029_Slajd.jpg
  • 037_Slajd.jpg
  • 045_Slajd.jpg
  • 050_Slajd.jpg
  • 004_Slajd.jpg
  • 003_Slajd.jpg
  • 038_Slajd.jpg
  • 033_Slajd.jpg
  • 020_Slajd.jpg
  • 046_Slajd.jpg

Artykuły

JAK POWSTAJĄ LIMERYKI?

JAK POWSTAJĄ LIMERYKI?

      I co ja mam robić? Siedzę przed komputerem i się nudzę. W internecie nic nie zrobię, bo strasznie się przycina. W domu nie mam nic do roboty, to będę tak siedzieć i się nudzić? No ja chyba zwariuję!!! Dobra, muszę się ogarnąć. Zobaczę co w telewizji, pewnie jak zwykle nic ciekawego... O, wiadomości, może coś interesującego się dzieje. Jakiś gość  z Afryki coś gada. Pewien Murzyn z Afryki... lubił wcinać dziki. Hmm... to jest dobre! A może by limeryk jakiś stworzyć? Pomyślmy... Pewien Murzyn z Afryki lubił wcinać dziki... A dzik się zgubił... Ale to fajne!

To jedziemy z limerykiem!

Czytaj więcej: JAK POWSTAJĄ LIMERYKI?

WIERNE SERCE

Wierne serce, jego bicie - to po prostu kocie życie!!!

 Świat  zza kociego pazura

Koty to – moim zdaniem – najcudowniejsze istoty, jakie stworzył Bóg, i te małe i te duże, pręgowane dachowce, przeróżne rasowce, po skradające się i śmigające dzikie kociska. Te piękne czworonogi bezwzględnie zasługują na miłość, podobnie jak ludzie, czy

Czytaj więcej: WIERNE SERCE

DYWAGACJE MŁODEGO UMYSŁU (cz.I)

Nawet mały impuls może spowodować że w moim życiu zmieniają się priorytety.

Jesień....czas zadumy i refleksji a bardzo często depresji. Tak dla mnie wygląda ta pora roku. Najchętniej przespałbym całą jesień i obudził się dopiero zimą. Mamy połowę października szkoła zaczęła się we wrześniu a ja czuję się jakbym chodził do niej już z pół roku.

Jak ten czas szybko leci dopiero co byłem w podstawówce a zaraz piszę testy gimnazjalne. Przez ten miniony czas wszystko się zmieniło. Kiedyś problemami wydawało mi się coś co w tej chwili jest dla mnie śmieszne. Tak jak te wszystkie rzeczy ja też się zmieniłem i nie mam tu na myśli mojego wyglądu który oczywiście uległ zmianie. Chodzi mi tu bardziej o spojrzenie na świat. Nawet mały impuls może spowodować że w moim życiu zmieniają się priorytety. Wszystko co dzieje się w moim życiu nie może być przypadkowe. Każda podjęta decyzja ma swoje skutki i

Czytaj więcej: DYWAGACJE MŁODEGO UMYSŁU (cz.I)

Oto widzisz, znów idzie jesień…

„Oto widzisz, znów idzie jesień…Człowiek tylko leżałby i spał…” – martwił się(?) Konstanty Ildefons Gałczyński. Nie dla wszystkich jednak jesień to czas zmęczenia i nostalgii. Dla miłośników literatury jesienna aura staje się bowiem niewyczerpanym źródłem inspiracji, twórczym natchnieniem, źródłem pomysłów. Dowodem na to są – tym razem – dwa – jakże różne pod względem formy i treści teksty. Marta zabiera nas do jesiennego lasu, z Sarą przenosimy się w świat fikcji (choć dla niektórych jakże rzeczywisty). Opowiadanie jest niesamowite. Zapraszamy do lektury.

                                                              Redakcja K M D(emu)

SZUKAJĄC KAPELUSZNIKA

SZUKAJĄC KAPELUSZNIKA  
Zaczęła się jesień... Cudowna pora złotobrązowych lasów, których mieszkańcy szykują się już do zimy, ale to także czas robienia zapasów przez ludzi. O czym mowa? Rzecz jasna o grzybach!!!
Obecna pora roku to prawdziwy raj dla grzybiarzy, jednak nie brakuje
i amatorów. Ja również postanowiłam spróbować swoich sił. Kocham zapach suszonych prawdziwków, albo sos ze świeżych podgrzybków. Mmmm... Na samą myśl leci mi ślinka. Wstałam wczesnym rankiem, co szczerze mówiąc nie było takie łatwe, bo zazwyczaj o godzinie 6 w soboty świata nie widzę, ale dałam radę. Ubrałam się, zjadłam śniadanie i wraz z tata wyruszyliśmy w kierunku lasu. Nasze wiaderka były gotowe do zapełniania. Niestety, nie okazało się to tak łatwe, jak myślałam. Byłam przekonana, że wejdę do lasu, zbiorę grzyby, godzinka i wracamy do domu - błąd nowicjusza... Leśne drogi nie miały końca, a kapeluszników nawet śladu. Postanowiłam więc wyruszyć w głębsze zakątki, aby lepiej przyjrzeć się dzikiemu otoczeniu. Spotkałam na swojej drodze nieco mniejszych mieszkańców lasu, a także okazy grzybów trujących, które zaintrygowały mnie swoim pięknem. Szkoda, że nie każdy widok wywołał na mojej twarzy uśmiech. Byłam świadkiem ogromnego okrucieństwa ze strony ludzi. Z oddali było słychać odgłosy pił i kosiarek aż nagle to... pusta przestrzeń, wykarczowana, rozkopana polana. Przeraziło mnie to... Las to nie tylko dawca tlenu, ale także dom dla wielu gatunków zwierząt! Szkoda, że wiele osób tego nie rozumie. Pełna mieszanych uczuć wróciłam do celu swojej wyprawy. Drzewa, krzewy, liście, przeszukałam każdy zakamarek, aby znaleźć małego przyjaciela w kapeluszu. Ku mojemu zdziwieniu udało się! Pojawił się pierwszy grzybek, a za nim zaraz następne. Myślałam, że to  już koniec mojej przygody, ale najlepsze dopiero się zaczęło. Po kilku godzinnym przemierzaniu wnętrzności lasu okazało się, że kompletnie nie wiemy jak z niego wyjść. Nasłuchiwaliśmy odgłosów samochodów, i to właśnie one prowadziły nas do głównej drogi. Orientacja w terenie na szczęście nie zawiodła i dotarliśmy do domu cali i zdrowi. To była naprawdę świetna zabawa. Przyjemne połączone z pożytecznym. Z pewnością to kiedyś powtórzę. A kto wie, może i zostanę zawodowym grzybiarzem...

                                                           Marta Waśków

CHEMIA MIĘDZY NAMI

  

 Usłyszałam kiedyś, że powinnam pisać o tym, o czym marzę, a być może kiedyś się spełni. Słyszałam też, że powinnam pisać o tym, co przeżyłam, żeby nigdy o tym nie zapomnieć, oraz żebym pisała o tym, co mnie porusza. Połączyłam więc to o czym marzę, z tym co przeżyłam i z tym, co mnie porusza. W ten sposób powstała „Chemia między nami”.

 

Chemia między Nami

     […] Wszedł do szkoły z kolejnym siniakiem, tym razem na skroni. Jak zawsze usiadł na ławce przy długim stole w auli, biała koszulka opinała umięśnione, dzięki treningom, plecy, a zza paska niebieskich jeansów wystawały bokserki w kolorze khaki.. Wyjął książkę do historii i nie podnosił znad jej kartek, brązowych, dzisiaj przekrwionych i podkrążonych od nieprzespanej nocy oczu.

 

Ojciec miał wrócić następnego dnia, jednak chciał zrobić im „niespodziankę”. Wczoraj przyszedł do domu dosyć chwiejnym krokiem, z puszką piwa w ręku i trzema kolejnymi w reklamówce. Wracał do domu co trzy tygodnie i zostawał na tydzień. Jeśli nie grozili mu wyrzuceniem z pracy, za kolejny źle dostarczony towar. Wtedy zostawał dłużej. To był zawsze najgorszy tydzień w miesiącu. Mama chodziła po domu jak nieżywa kiedy wychodził, a gdy wracał musiała udawać, że wszystko jest w porządku. On zresztą tak samo. Najbardziej szkoda mi ich młodszej córki. Ją oszczędzał, traktował jak księżniczkę, tak też do niej mówił. Czekał aż zaśnie i wtedy zaczynało się piekło. Wydaje mi się, że od pewnego czasu wiedziała co się dzieje, gdy ojciec wraca, i że coraz trudniej było jej zasypiać.

 

Czytaj więcej: CHEMIA MIĘDZY NAMI

Ogłoszenia

Z ostatniej chwili

60-lecie MDK Zapraszamy do zapoznania się z imprezami (wraz z galerią zdjęć), które odbyły się w związku z 60-leciem naszej placówki. Artykuły te dostępne są po kliknięciu na poniższy baner "60 lat MDK".

Biuletyn Informacji PublicznejMDK na Facebooku